Hebrew Date: 11/21/5779 > Strona główna

05

Lip

Mistrz, Malforzata, morfina PDF Drukuj Email
Wpisany przez Reb. Janusz Baranowski   

Krzysztof Masłoń, DoRzeczy, nr 10, 4-10.03.2019 r.

Nowe wydanie „Utworów wybranych" autora „Mistrza i Małgorzaty” skłania do refleksji nad tym, dlaczego przeżył trudne lata stalinizmu. A także jaki był jego stosunek do Polaków czy Ukraińców

Więcej…
 

03

Lip

Decydujący niemiecki czynnik; Manipulacje i konfabulacje PDF Drukuj Email
Wpisany przez Reb. Janusz Baranowski   

Więcej…
 

02

Lip

Marzec 1968 – Spojrzenie po latach PDF Drukuj Email
Wpisany przez Aron Kohn, Hajfa   

Witold Liliental, Angora, nr 10, 10.03.2019 r.

Kiedy w lecie 1967 r. wybuchła wojna izraelsko-arabska, kończyłem staż w warszawskiej Fabryce Wyrobów Precyzyjnych im. gen. Świerczewskiego, później znanej jako VIS. Mimo że, jak u wielu ludzi, moje sympatie były po stronie izraelskiej (nie tyle z powodu pochodzenia, ile dlatego, że obóz komunistyczny popierał stronę arabską), nie angażowałem się emocjonalnie.

Więcej…
 

27

Cze

Jak oni nas nienawidzą PDF Drukuj Email
Wpisany przez Aron Kohn, Hajfa   

Mirosław Kokoszkiewicz, Warszawska Gazeta, nr 9, 1-7.03.2019 r.

„Słynna przełomowa deklaracja" po ostatnich rasistowskich i antypolskich wyskokach premiera Izraela i jego ministra spraw zagranicznych Izraela Katza jest nic niewartym świstkiem papieru. Netanjahu z uśmiechem na swojej obłudnej facjacie ustami swojego zaufanego ministra proponuje nam, Polakom, abyśmy tym świstkiem podtarli sobie tyłki.

Więcej…
 

24

Cze

Starannie zaplanowana antypolska nagonka Izraela PDF Drukuj Email
Wpisany przez Aron Kohn, Hajfa   

dr Rafał Brzeski, Warszawska Gazeta, nr 9, 1-7.03.2019 r.

Agent CIA już w 1993 r. ujawnił: Koniec końców ta polityka zaszczepiania kompleksu żydowskiego tak im weszła w krew, ze od pewnego czasu prowadzona jest wobec Polski.

Więcej…
 

21

Cze

Czy Izrael sprzeda nas Rosji? PDF Drukuj Email
Wpisany przez Aron Kohn – Hajfa, Izrael   

Stanislas Balcerac, Warszawska Gazeta, nr 9, 1-7.03.2019 r.

- To z pewnością przypadek. W czerwcu 2018 r., podczas kiedy wysłannicy premiera Mateusza Morawieckiego dyskutowali z bezpieczniakami izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu nowe brzmienie ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, uchwalonej wcześniej przez suwerenny Sejm suwerennej Polski („100 lat niepodległości") na lotnisku w Mirosławcu odbywały się ćwiczenia paktu NATO o nazwie Swift Response (Szybka odpowiedź). Zostały zorganizowane przez Dowództwo Wojsk Lądowych Stanów Zjednoczonych w Europie, w których po raz pierwszy na terenie wschodniej flanki NATO brali udział spadochroniarze z Izraela (Izrael nie jest członkiem NATO). Celem ćwiczeń było opanowanie lotniska poprzez desant z powierza. Samoloty z izraelskimi spadochroniarzami przyleciały z amerykańskiej bazy w Niemczech. Jak podał mediom oficer prasowy Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, w manewrach Swift Response ćwiczyły siły natychmiastowej gotowości, które są zdolne do reagowania w ciągu 96 godzin od otrzymania rozkazu do pojawienia się w rejonie operacji.

Więcej…
 

17

Cze

Bez miejsca na ziemi PDF Drukuj Email
Wpisany przez Leon Baranowski, Buenos Aires, Argentyna   

Ewa Czerwiakowska, Karta, nr 56/2008

Fragment szwedzkiego paszportu dla cudzoziemców, wydanego w październiku 1946. Fot. DNJeszcze w obozie Ravensbriick udziałem Margarete Buber-Neumann stało się szczególne doświadczenie, niemal antycypacja zasadniczego tabu powojennego świata Zachodu — przemilczania czy wręcz negowania zbrodni ZSRR. Komunistyczne współwięźniarki zareagowały z niedowierzaniem, a potem z wrogością na jej relację o aresztowaniu i wyroku w Moskwie. Ściągnęło to na nią obozową anatemę, szpiclowanie i donosy, jako że komunistki nadawały ton w zhierarchizowanej społeczności więźniarskiej. Z grozą własnych doświadczeń pozostawała zupełnie sama.

Szczególne zawikłanie ówczesnej sytuacji ujął bodaj najdobitniej Gustaw Herling-Grudziński: „Myślę z przerażeniem i głębokim wstydem o Europie przedzielonej na pół Bugiem, w której po jednej stronie miliony niewolników sowieckich modliły się o wyzwolenie z rąk armii hitlerowskiej, a po drugiej miliony niedopalonych ofiar obozów koncentracyjnych pokładały ostatnią nadzieję w Armii Czerwonej".

Buber-Neumann nie była świadkiem oswobodzenia Ravensbriick przez Armię Czerwoną. Nieoczekiwanie została wcześniej zwolniona i tylko dlatego udało się jej uciec przed dawnymi prześladowcami, którzy objawili się teraz w nowej roli wyzwolicieli. Jak bardzo fakt ten wpłynąć miał na polityczny kształt Europy, wówczas nie było jeszcze wiadomo. Przeważało jednak przekonanie, że Związek Radziecki, główny sprzymierzeniec w walce ze zbrodniczym systemem narodowego socjalizmu, per se nie mógł być sprawcą żadnych zbrodni. Dogmat ten paraliżował umysły swą pozorną logiką, karmił się nim cały zlewicowany (po części skomunizowany) postępowy świat Zachodu. A co ważne — w obliczu bezmiaru ujawnionych nazistowskich zbrodni lewicowa orientacja wydawała się nakazem chwili.

W 1946 roku Margarete Buber-Neumann skierowana została przez amerykańską organizację pomocy byłym więźniom nazistowskich obozów IRRC do Szwecji — na leczenie i rehabilitację, po siedmiu latach sowiecko-niemieckiej katorgi. W nietkniętym wojną Sztokholmie nastał czas kuracji i czas obrachunku. Buber-Neumann, która do tej pory nigdy nie parała się pisaniem, za namową znajomego zaczęła przenosić na papier swe przeżycia. Początkowo z dużymi wątpliwościami, czy podoła temu zadaniu, z czasem coraz pewniej, potem niemal jak w transie wracała do przeszłości. Książka ukazała się w 1948 roku w Szwecji, w 1949 w Niemczech, Anglii i we Francji (tylko wspomnienia sowieckie), w 1950 w Stanach Zjednoczonych.

Zbieg okoliczności sprawił, iż właśnie w 1949 roku w Paryżu odbywał się słynny proces Wiktora Krawczenki, okrzyknięty „procesem stulecia". Ów zbiegły z ZSRR komunistyczny dyplomata wydał w milionowych nakładach książkę I Chose Freedom [Wybrałem wolność] ujawniającą prawdę o sowieckich zbrodniach. Francuscy komuniści wokół pisma „Les Lettres Francaises" odpowiedzieli oszczerczą kampanią, zarzucając zbiegowi fałszerstwo historii, którego miał dokonać jako rzekomy agent CIA. Krewczenko wniósł skargę o zniesławienie, a Buber-Neumann powołana została na świadka oskarżenia. Prominentni świadkowie obrony wygłaszali płomienne i elokwentne mowy sławiące porządek społeczny w Związku Radzieckim, świadkowie oskarżenia, głównie rosyjscy i ukraińscy emigranci wyraźnie nie dotrzymywali im kroku. Proces z prywatnego pozwu przeistoczył się w pełne nienawiści komunistyczne widowisko propagandowe (wmieszały się tu nawet władze ZSRR, żądając ekstradycji kilku świadków oskarżenia), a zarazem wydarzenie polityczne na wielką skalę. Dość powiedzieć, że wśród publiczności na sali sądowej siedzieli m.in. Jean Paul Sartre, Simone de Beauvoir i Arthur Koestler. Ostatecznie Krawczenko proces wygrał, ale — jak wszyscy ówcześni obserwatorzy podkreślają — zawdzięczał to głównie spokojnym i rzeczowym zeznaniom Margarete Buber-Neumann. Szczególne wrażenie wywołała jej relacja o przekazaniu przez NKWD niemieckich więźniów w ręce Gestapo — o takiej współpracy Stalina i Hitlera świat wówczas jeszcze nie wiedział.

Proces Krawczenki sprawił, że Buber-Neumann stała się sławna. Był to też decydujący moment w jej powojennym życiu — wkroczyła świadomie i z poczuciem jasnej misji na obszary polityki. Jak sama twierdziła, hańbą byłoby wycofanie się w życie prywatne.

Margarete Buber-Neumann składa przysięgę w czasie procesu Wiktora Krawczenki, Paryż 1949. Fot. DNJeszcze w 1949 roku w gęstniejącej atmosferze zimnej wojny powstał (finansowany przez Amerykanów, jak się później okazało) Kongres Wolności Kultury, mający stanowić forum intelektualistów potępiających zarówno hitleryzm, jak i stalinizm (aktywni tu byli m.in. Jerzy Giedroyc, Józef Czapski i Konstanty Jeleński). Buber- Neumann zaangażowała się z pełnym przekonaniem w jego działalność. W ramach zainicjowanej przez Amerykanów reedukacji niemieckiego społeczeństwa, Buber- -Neumann prowadziła Instytut Wychowania Politycznego, który miał uczyć myślenia antytotalitarnego i wychowywać do demokracji. Wydawała niezależne pismo „Aktion", założyła „Komitet na rzecz wyzwolenia ofiar totalitarnej przemocy", pomagający prześladowanym w sowieckiej strefie okupacyjnej, późniejszym NRD.

Nie bez powodu stała się więc obiektem „działań operacyjnych" enerdowskiej Służby Bezpieczeństwa (Stasi). Dzisiaj wiadomo, że w jej najbliższym otoczeniu działało czterech agentów, m.in. była współwięźniarka z Ravensbriick i były więzień łagrów Karagandy. Ten ostatni zresztą przygotował plan likwidacji Buber-Neumann podczas jej pobytu w Berlinie Zachodnim. Akcja nie została zrealizowana.

Aczkolwiek w latach pięćdziesiątych Buber- Neumann osiągnięta znaczną pozycję i na pewien okres znalazła nawet sojuszników w szeregach niemieckiej socjaldemokracji, bezustannie narażona była na ataki i oszczerstwa komunizujących intelektualistów, niekiedy również byłych więźniów obozów koncentracyjnych. W 1951 roku po raz kolejny stanęła przed sądem, tym razem z własnego pozwu przeciw Emilowi Carlebachowi. Ten dawny więzień Buchenwaldu (notabene „czerwony kapo", odpowiedzialny za śmierć kilku polskich współwięźniów) oskarżył ją o kłamstwo i działalność w „piątej kolumnie". Buber-Neumann wygrała, lecz prawda, w imię której podjęła swą niezłomną działalność, jeszcze długo miała nie dotrzeć do powszechnej świadomości. W świecie naznaczonym nieprzezwyciężalną dychotomią prawica-lewica, tak naprawdę nie było dla niej miejsca. Podczas swych niezliczonych spotkań z publicznością konfrontowana była bądź z prośbą, by opowiadała jedynie o sowieckich łagrach, bądź odwrotnie — tylko o prześladowaniach nazistowskich. Jeździła z wykładami, publikowała artykuły, drukowała broszury — w myśl zasady, że trzeba głosić prawdę o komunizmie, który uważała za największe zagrożenie zachodniej demokracji. Nie dokonywała nigdy teoretycznych analiz, jednak jej rzeczowy opis praktyk obu systemów, wypunktowujący degradację jednostki, zniweczenie niezawisłego sądownictwa, jak i konsekwentną zagładę nie tylko przeciwników politycznych, lecz całych wielkich społeczności, wskazywał, iż jasno dostrzegała wspólne korzenie obu totalitaryzmów. Wydała siedem książek, napisała niezliczoną ilość artykułów, wygłosiła setki wykładów. Jej łagrowo-obozowe wspomnienia osiągnęły ogromne nakłady i wznawiane są do dzisiaj. Mimo że nikt już nie podaje w wątpliwość jej doświadczeń, mimo że ukazuje się coraz więcej prac odsłaniających bliskie związki i obopólne inspiracje obu totalitaryzmów, na Zachodzie ciągle jeszcze pokutuje głęboko zakorzenione przeświadczenie o tym, że system komunistyczny „był lepszy", w Niemczech zaś dochodzi do tego obsesyjny lęk przed relatywizacją zbrodni nazistowskich. Dlatego też Margarete Buber-Neumann — mimo iż przyznano jej najwyższe państwowe odznaczenie RFN, Wielki Krzyż Zasługi — do dzisiaj pozostaje postacią w jakimś sensie kłopotliwą — nie osadzoną w świadomości zbiorowej.

Margarete Buber-Neumann nie doczekała politycznego przełomu. Zmarła 6 listopada 1989, trzy dni przed upadkiem berlińskiego muru.

Opracował: Leon Baranowski, Buenos Aires – Argentyna

 

14

Cze

Janusz Baranowski: Din - Łowca dusz PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   


Utrzymany w klimacie fantasy bajka dla dzieci starszych; jej bohaterem jest Din – młody podróżnik jako rozbitek znalazł się na zapomnianej wyspie zasiedlonej przez dziwne stwory; kiedyś były one ludźmi. Dzięki sprytowi i odwadze Din wszystkie te stworzenia odzyskują ludzką postać i wolność.

Ostatnio zmieniany w Piątek, 05 Lipiec 2019 13:33
Więcej…
 

13

Cze

Pamiętnik uczennicy PDF Drukuj Email
Wpisany przez Aron Kohn, Hajfa   

Autorka, młodziutka dziewczyna, wraz z rodzicami i siostrą przebywała w getcie w Krakowie. Matce i siostrze udało się przejść na „stronę aryjską”, dalsze ich losy nie są znane. Autorka wraz z ojcem została zesłana do obozu w Płaszowie. Ojciec zginął zesłany w sierpniu 1944 r. do obozu w Mauthausen.

W związku ze zbliżającą się ofensywą radziecką przetransportowano więźniów z Płaszowa do obozu w Oświęcimiu, a w październiku 1944 r. do obozu w Bergen-Belsen.

W maju 1945 r. tę resztkę już konających więźniów wyzwoliła armia angielska.

Pamiętnik pisany był w Bergen i w Krakowie w lipcu 1945 r.

Z archiwum ŻIH, sygn. 302/74

Więcej…
 

11

Cze

Rośnie antysemityzm w Europie PDF Drukuj Email
Wpisany przez Reb. Janusz Baranowski   

Jan Piński, Warszawska Gazeta, nr 22, z 31.05-6.06.2019 r.


Rządzący Unią Europejską są bezradni wobec wzrastającego antysemityzmu w Europie Zachodniej. W tym kontekście wszelkie oskarżenia pod adresem Polski i Polaków z niemieckich czy francuskich mediów o tolerowanie w Polsce antysemityzmu wyglądają wręcz groteskowo.


- „Nie mogę rekomendować noszenia jarmułki" - powiedział pod koniec maja Felix Klein, pełnomocnik rządu Niemiec ds. antysemityzmu. Nasz zachodni sąsiad, którego media co i rusz biczują Polskę za rzekome przejawy antysemityzmu, nie jest w stanie w swoim własnym kraju zapewnić bezpieczeństwa religijnym Żydom. W ten sposób skomentował on wzrost antysemickich incydentów o blisko jedną piątą (do 1800). Za sprawców tego typu przestępstw próbuje się przedstawiać osoby o poglądach „skrajnie prawicowych". Większość sprawców nie zostaje złapana i wówczas niemiecka policja zwyczajnie przypisuje z automatu winę tzw. skrajnej prawicy. Tymczasem z badań Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej (angielski skrót FAR) wynika, że poszkodowani Żydzi w 41 proc. wskazują jako sprawców... muzułmanów, dopiero na drugim miejscu (20 proc. wskazań) są prawicowi radykałowie, ale tuż za nimi (16 proc.) ich lewicowi odpowiednicy. Właśnie lawinowy wzrost przestępczości na tle antysemityzmu był powodem powołania w styczniu 2018 r. urzędu pełnomocnika zajmującego się tym zjawiskiem.

Równie duży problem z antysemityzmem ma drugi prymus europejskich wartości - Francja. Tutaj wzrost incydentów o tym charakterze w 2018 r. był wręcz zatrważający - aż o %.„Potępiam antysemityzm we Francji i apeluję do Żydów: wracajcie do domów. Imigrujcie do Izraela" - komentował oburzony Yoav Galant, izraelski minister ds. imigracji, po fali incydentów antysemickich we Francji na początku roku. Podobnie jest w Szwecji, gdzie lewicowe media próbują ten problem skrzętnie przemilczeć. Wszystko dlatego, że sprawcami są praktycznie wyłącznie muzułmanie, w większości świeży imigranci.

Na tym tle Polska jest wręcz oazą spokoju i bezpieczeństwa dla Żydów. Tłumnie odwiedzający Polskę charakterystyczni religijni Żydzi (w pejsach, chałatach i kapeluszach) mogą bezpiecznie poruszać się po naszym kraju bez żadnej ochrony, o ludziach w myckach nie wspominając.

Zachodni kompleks

Dzisiejsza próba przedstawiania Polaków jako antysemitów „od urodzenia" jest niestety w dużej części zaplanowaną operacją. Z jednej strony stoi za tym silne lobby organizacji żydowskich, domagających się od Polski pieniędzy. Mamy tutaj do czynienia z ukrytym szantażem: jak zapłacicie, to przestaniemy i zostaniemy przyjaciółmi. W połowie lat 90. ugięła się pod taką presją Szwajcaria i zapłaciła ok. 5 mld zł odszkodowania, za dokładnie nie wiadomo co, bowiem komisje, które badały oskarżenia pod adresem Szwajcarów, że wzbogacili się kupując zrabowane Żydom złoto tudzież nie wypłacają pieniędzy rodzinom ofiar z kont nieboszczyków, nie stwierdziły takiego zjawiska. W komisjach brali udział przedstawiciele żydowskich organizacji, dlatego lobby dążyło do ugody zanim komisje zakończyły pracę. Ów brutalny i skuteczny rozbój zachęcił do podobnego postawiania sprawy w Polsce.

Taktyka pomawiania Polaków (a więc i Polski) o antysemityzm jest bardzo na rękę Francuzom i Niemcom. W ten sposób odwracają uwagę opinii publicznej od realnego problemu antysemityzmu, jaki mają w swoich krajach. Bliższa analiza tego problemu sprawiłaby, że trzeba byłoby dojść do przyczyny tego zjawiska, a na to już nie pozwala polityczna poprawność. Okazuje się bowiem, że rozsadnikiem antysemityzmu w Niemczech i Francji, a także we wspomnianej Szwecji i innych krajach UE, są muzułmańscy imigranci. Lewicowe elity UE wolą więc udawać, że jak nie będą dostrzegać i mówić o problemie, to go nie będzie, a jeszcze lepiej krzyknąć, według starej zasady, „łapać złodzieja"

Oskarżenia o antysemityzm w Polsce wspiera skutecznie od lat również Rosja. Robi to w kontrolowanych przez siebie mediach, jak i za pośrednictwem armii tzw. internetowych trolli (czyli osób piszących w języku polskim antysemickie komentarze w Internecie). Jedną z takich operacji, w której tropy wskazują na Rosję, jest podszywanie się witryny Gazeta Warszawska" pod nasz tygodnik „Warszawska Gazeta" Ta strona jest profesjonalnie broniona przez armię hakerów (specjalistów od łamania zabezpieczeń i ukrywania wszystkiego co można w Internecie), aby nie można było jej zlikwidować. Strona ta powstała tylko po to, aby szkodzić „Warszawskiej Gazecie", odbierać jej wiarygodność i czytelników, a także pozwalać szkalować dobre imię Polski, jako kraju pozwalającego funkcjonować faktycznie antysemickim i szerzącym nienawiść mediom. Aż dziw, że polski rząd, mimo apelów „Warszawskiej" do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, nie włączył się w naszą akcję zamknięcia tej szkodliwej strony. Psuje ona bowiem reputację nie tylko nam, ale także Polsce.

Jak jest naprawdę pokazał wywiad z 28 maja br., jakiego kanclerz Niemiec Angela Merkel udzieliła telewizji CNN. Po słowach wspomnianego pełnomocnika musiała ze smutkiem przyznać, że „Po dziś dzień nie mamy ani jednej synagogi, ani jednego żydowskiego przedszkola, ani szkoły, która nie musiałaby być strzeżona przez niemieckich policjantów (...) Wciągu wielu lat nie byliśmy w stanie poradzić sobie z tym problemem w satysfakcjonujący sposób". Z tych wypowiedzi biła wręcz bezsilność, do której wcześniej przyznał się pełnomocnik ds. antysemityzmu, wzywając Żydów de facto do ukrywania się. W tym kontekście wszelkie oskarżenia pod adresem Polski i Polaków z niemieckich czy francuskich mediów o tolerowanie w Polsce antysemityzmu wyglądają wręcz groteskowo. Któryś z naszych polityków - jeżeli by miał „jaja" (jak głosi popularne porzekadło) powinien odpowiedzieć: zróbcie porządek u siebie, sprawcie, aby Żydzi u was czuli się tak bezpiecznie jak w Polsce, a dopiero później zwracajcie uwagę, bo zwyczajnie się kompromitujecie.

Opracował: reb. Janusz Baranowski

 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL