Hebrew Date: 7/18/5779 > Strona główna

25

Paź

Wolna Polska 100-lecie. PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Reb. Janusz Baranowski   

Na 11 listopada wszystkie prawicowe ugrupowania mają "gęby" pełne frazesów o pamięci narodowej, o zwycięstwie. Z tych opowieści nic nie wynika poza czczą gadaniną. Nasza grupa Polaków przed tym Cudnym Świętem dokonała pracy u podstaw.

Więcej…
 

24

Paź

Jehuda Amichaj - Turyści PDF Drukuj Email
Wpisany przez Reb. Janusz Baranowski   

Składają nam wizyty kondolencyjne.

Siedzą w Jad Waszem, żałobnieją

pod Ścianą Płaczu

Śmieją się za kotarami swoich hoteli.

Fotografują się z naszymi słynnymi zmarłymi

przy Grobie Racheli

Herzla i na Wzgórzu Amunicji.

Opłakują urodę i bohaterstwo naszych chłopców,

pożądają dzielności naszych dziewcząt

i wieszają swoją szybko schnącą bieliznę

w chłodnych, niebieskich łazienkach.


Usiadłem kiedyś na schodkach u bramy do Wieży Dawidowej, obok siebie postawiłem dwa ciężkie kosze. Stała tam grupa turystów wokół swego przewodnika, a ja służyłem im jako punkt orientacji. Widzicie tego człowieka z koszami? Po prawej stronie jego głowy to arkada z czasów rzymskich. Po prawej stronie jego głowy. Ale on się porusza, on się porusza! A ja sobie pomyślałem: zbawienie nadejdzie dopiero wtedy, gdy im powiedzą: Widzicie tę arkadę z rzymskich czasów? Nieważne: ale tuż pod nią, z jej lewej strony, siedzi człowiek, który kupił warzywa i owoce dla rodziny.

Z hebrajskiego przełożyła Irit Amiel

Ostatnio zmieniany w Wtorek, 28 Sierpień 2018 06:03
 

24

Paź

Piotr Matywiecki PDF Drukuj Email
Wpisany przez Reb. Janusz Baranowski   

Widzę gałąź kwitnącą

1

Gołębica wyfrunęła,

przeleciała światem pustym,

nie znalazła żywego ducha

i wróciła do ręki.


Była życiem na dłoni!


Noe ocalał

i wypuścił gołębicę ocalenia.

Wróciła ze świata czystego

z zieloną gałązką.


Wyfrunęła trzeci raz

I nie wróciła do ocalonego.

Polatuje

skrzydlatym Dzisiaj nad ziemią!


2

Dzisiaj jest wczoraj,

dzisiaj jest jutro.

A teraz nic nie ma?

— Nie wie czy błądzi,

bo nie wie gdzie

krąży nietutejsza.

Zamyślona wschodem słońca

krąży niewczesna,

niebem prześwietla ziemię

i szuka jej za późno.


Pręgami źrenicznego światła

schodzi po swoim spojrzeniu

aż do wyczerpania ciemności.

Nie wraca —

już wszystko jest nigdzie.


3

Nigdzie krążąca

zgubiła

gałązkę zieloną!


Bóg ją odnalazł,

urodził na ziemi

i zakwitła przed oczami

swojego proroka.


„Co widzisz Jeremiaszu?

— Widzę gałązkę migdałową,

kwitnącą, czującą.

— Dobrze widzisz, Jeremiaszu,

bo czuwam nad słowem

i czuję gałązką

aby dźwięczało i kwitło

aby dźwięczała i kwitła.”


— Do dzisiaj...


4

Pośrodku kwitnienia kolorów

zmrok mnie zmorzył

a kiedy się jutro ocknąłem

było ciemno.


I wtedy urodziło się moje oko —

biała gołębica z szarymi plamami.


Biel przeszła mimo.

Szare plamy czekały —

stworzyły postać innej,

ciemnej gołębicy.


5

Znalazła się i zgubiła

gołębica biała. Szare plamy

na skrzydłach budziły się.

Biel śpiąca dłużej

przeszła po chodniku.


Mówiłem wszystkim o gołębicy,

chciałem ją zatrzymać.

Mowa mnie zatrzymała a gołębica

minęła się z moim sercem.

Ciemność wróciła.


6

Bóg

twardo

ciężko


bezbarwną falą

nowego potopu


zabił przezroczysto

i wskrzesił kolorowo

ziemię bez gołębicy

i bez czującej gałązki

bez głoski czuwającej.


Ostatnio zmieniany w Wtorek, 28 Sierpień 2018 06:05
 

23

Paź

Pomnik Marszałka Józefa Piłsudskiego w Częstochowie – historia Prawdziwa i Aktualna PDF Drukuj Email
Wpisany przez Janusz Baranowski   

Jestem człowiekiem urodzonym w Częstochowie, w zniewolonym kraju – Polsce, w latach pięćdziesiątych XX wieku. W moim domu antykomunistycznym jedynym symbolem i promieniem nadziei była postać i życiorys Józefa Piłsudskiego.

Tym bardziej, że mój tata, lekarz, Tadeusz Baranowski, jako mały chłopiec był ze swoim ojcem na pogrzebie Marszałka w Krakowie i widział jak składano Józefa Piłsudskiego do Krypty Królów na Wawelu. Był też świadkiem jak kanalie kościelne, z kardynałem Sapiechą nie chciały wpuścić trumny Wielkiego Polaka na Wawel. Dopiero pięści legionistów, i noże na gardłach tchórzliwych klechów spowodowały, że ciało Wojownika Józefa legło tam, gdzie dziś leży w skromnym metalowym sarkofagu.

Oto wspomnienia mojego dziadka i ojca Tadeusza Baranowskiego z uroczystości pogrzebu mocarza Józefa Piłsudskiego.

Dla mojego taty Marszałek był symbolem, w symbolu Polski, polskości, i walki wyzwoleńczej. Był mityczny i wielki jak hellenistyczny wojownik i Bóg, sam w sobie.

Tata miłość do Marszałka zaszczepił w mojej mamie i we mnie, aż do bólu, i do obiegu krwi, i metafizyki.

Odbudowa pomnika Marszałka w Częstochowie była dla naszej rodziny marzeniem niedoścignionym, wyśnionym, lecz nie realnym na żadnym poziomie organizacji i konspiracji.

Lata 80-te XX wieku i powiew Solidarności, z wolnością prowizoryczną. W roku 1981 dzięki NSZZ Solidarność powstaje Klub Historyczny im. Józefa Piłsudskiego, a przy nim Społeczny Komitet Odbudowy pomnika Marszałka ewentualnie na ul. Krakowskiej, w dawnej miejscówce, przy szkole.

Janusz Baranowski - Tatar Polski, twórca Solidarności, potomek Powstańców Styczniowych, Legionistów, Generałów, Harcerzy, Szarych Szeregów, Żołnierzy Wyklętych


Ostatnio zmieniany w Środa, 24 Październik 2018 06:16
Więcej…
 

17

Paź

TWÓRZMY NOWE POLSKIE ELITY PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Reb. Janusz Baranowski   


Stanisław Srokowski, Warszawska Gazeta, nr 41/591, 12-18.10.20108 r.

W odrodzonej Rzeczypospolitej, po 1918 r„ w ciągu zaledwie 21 lat (1918-1939) mieliśmy możliwość kształtowania nowych elit. Potem wojna, zaborcy, zbrodniarze sowieccy i niemieccy, a także ukraińscy przetrzebili polską inteligencję, a więc i elity. A komunizm dopełnił dzieła, zniszczył samo pojęcie elitarności, stworzył mit kołchozu, który, niestety, do dzisiaj trwa i zatruwa umysły.

Więcej…
 

17

Paź

Lejb Najdus PDF Drukuj Email
Wpisany przez Reb. Janusz Baranowski   

Wiersze Do kogoś

Ty, co mnie czynisz grzesznym

za moich słów urodę,

oskarżasz mnie, że w pieśni

rozmijam się z narodem,


Ze Żydów nie nasycą

te stówa, ta melodia,

że lśni w nich tajemnica

dalekich blasków Zodiak...


Wiedz o tym, że mną włada

odwieczny cud przyrody,

olśniewa mnie Hellada,

jej czas wieczyście młody.

I nieraz Orientowi

hołd składam, ślę zachwyty,

czczę laur Peryklesowy,

urodę Afrodyty.


Ty, co mnie czynisz grzesznym,

wiedz, kocham braci moich.

Lecz ciężko bywa, wierz mi,

z bezruchem się oswoić.


Bo żyć nam źle i ciasno

wśród westchnień wiecznych cierpień.

I po to złotą jasność

z całego świata czerpię.


I deszczyk i słońce

I deszczyk, i słońce! I deszczyk, i słońce!

I śmieją się złotych kropelek tysiące!

I nas nie ominą i nas znajdą też!

To dobrze, że złotem obsypie nas deszcz!


I deszczyk, i słońce! I deszczyk, i słońce!

Radują się trawy zroszone na łące

i kwiat się rozwija, i złoci się piach,

jak uśmiech, co prędko zapomniał o łzach.


I deszczyk, i słońce! I deszczyk, i słońce!

Lśnią nurty rzeczułki błękitem płynące.

W jej wodę z wysoka złocisty deszcz spadł,

by na niej kręgami zatoczyć swój ślad.


I deszczyk, i słońce! I deszczyk, i słońce!

Ostatnie kropelki tuż-tuż przed swym końcem

padają, a w niebie tęczowy lśni most,

na którym spotkamy szczęśliwy nasz los!


Nie zawsze

Nie zawsze się radujesz ciszą

wśród marzeń, które spokój chronią,

ni snami, które się kołyszą

w rozkwitłym sadzie pod jabłonią.


Bywa, że czas odwraca kartę,

sny — w bój, a kwiaty — w broń przemienia,

gdy serce ludu jest rozdarte

i krwawą rosą broczy ziemia.


Bywają dni, które zuchwale

w bój idąc, wieszczą nam odmianę!

I nowe otwierają dale,

i niewolnika czynią panem!


Lecz biada tym, co snów na oręż

nie zmienią, czasu nie dogonią,

i prześnią wielkiej burzy porę

w rozkwitłym sadzie pod jabłonią!...


Twoje oczy

Smutek twego narodu przenika twe oczy,

a im więcej w nich bólu, tym w nich blasku więcej.

Lecz bywa, że w spojrzeniu twoim zatrzepocze

pradawna duma królów, co się sroży w męce...

Lecz nigdy twoich marzeń w cieniu rzęs nie mroczy

czarne słońce pokus w zadumie dziewczęcej:

bo tę cichą dostojność szlachetność dziewiczą

twoje oczy jak schedę zamierzchłą dziedziczą...


I nieraz w oczach twoich jasna łza zaświta,

najpiękniejsza i czysta — i widzę przez mgnienie,

jak świeci gwiazda Wschodu w smutnej łzie ukryta.

I zda się, że dostrzegam, jak przez marzeń cienie

z Holofernesa głową nadchodzi Judita

i poprzez noc daleką niesie wyzwolenie.

Wówczas czytam w twoich oczach, w blasku ich i dumie:

„Ja jestem dziecię Wschodu — jeszcze miecz podźwignąć umiem”...

Tłumaczył Jerzy Ficowski

Ostatnio zmieniany w Wtorek, 28 Sierpień 2018 06:04
 

15

Paź

KONIEC ROZSTRZELANEGO MIASTA PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Aron Kohn, Hajfa   

Hubert Orzechowski, Newsweek, nr 42, 8-14.10.2018 r.

Wyrzuty sumienia? Brak. Setki tysięcy ofiar cywilnych i kompletnie zburzone miasto? Tak mi siało być - twierdzili dowódcy AK, którzy najbardziej parli do powstania warszawskiego.

Więcej…
 

10

Paź

Polska - ojczyzna Żydów PDF Drukuj Email
Wpisany przez Reb. Janusz Baranowski   

Rozbiory - wspólna tragedia Żydów i Polaków


„Z innych krajów Europy byli wypędzani, natomiast z terenów Królestwa Polskiego, a następnie z terenów Rzeczypospolitej Obojga Narodów, nikt ich nie wypędzał. [...] Na tle innych krajów Żydzi stali się częścią polskiego krajobrazu, co do zasady żyło im się tu dosyć spokojnie” - uważa prof. Antony Polonsky, wybitny znawca dziejów polskich Żydów. Rozmowę z prof. Polonskym opublikowaliśmy w pierwszej części naszego dodatku specjalnego. Pokazaliśmy w nim, jak Polska stała się „ojczyzną Żydów”. Powiedzenie to wcale nie jest używane na wyrost. W Rzeczypospolitej żyła bowiem największa na świecie społeczność żydowska.

Więcej…
 

10

Paź

Natan Zach - Chcę zawsze mieć oczy PDF Drukuj Email
Wpisany przez Reb. Janusz Baranowski   

Chcę zawsze mieć oczy aby oglądać

piękno świata i chwalić to piękno

doskonałe bez usterki i chwalić

tego co je stworzył chwalić świat

tak pełen piękna.


I nie chcę być ślepym na piękno

świata jak długo żyję. Z wielu innych spraw

chętnie zrezygnuję lecz nie przestanę

oglądać świata na którym żyję,

gdzie dłonie moje płyną jak okręty

czyniąc moje życie śmiałym

cierpliwie, z bezgraniczną cierpliwością.


I chwalić nie przestanę, nie przestanę chwalić

A gdy już padnę jeszcze wstanę— choćby na chwilę —

żeby nie mówili że padł ale że wstał jeszcze na chwilę

by chwalić to czego chwalić nie przestanie.

Z hebrajskiego przełożyła Irit Amiel

Ostatnio zmieniany w Wtorek, 28 Sierpień 2018 06:02
 

10

Paź

Gad Yaacobi PDF Drukuj Email
Wpisany przez Reb. Janusz Baranowski   

Wielki Wybuch

Przeczytałem w gazecie, że świat kiedyś był mniejszy

póki nie rozprzestrzenił się po Wielkim Wybuchu.

Przeczytałem, że nie wiadomo, czy świat istnieje

szesnaście bilionów lat czy tylko osiem bilonów.

Znany uczony powiedział, że za tysiąc lat

wierzyć będą w Wielką Eksplozję, jak w Księgę Biblii.

Nie wiem co miał na myśli

ale dla mnie będzie to już obojętne.

Ja wiem, że świat zagęszcza się coraz bardziej

a czas też wraz z nim się kurczy.

Wiem również że następny Wielki Wybuch nastąpi po mnie.

I teraz już mi z tym dobrze.


Tabliczka mnożenia i dzielenia

Odkrywając świat

liczyliśmy od jednego do dziesięciu

siedząc na małych drewnianych krzesełkach

naprzeciw czarnej tablicy i okna

otwartego na młode drzewka na piasku.

Dzieląc, dodając i mnożąc

potykając się i pokonując trudności i przechodząc

jeszcze rok i jeszcze egzamin

jeszcze nauczyciel i jeszcze kolega

odjęty dodany aż znikła

tabliczka mnożenia i tylko

tabliczka dzielenia została jak blizna

z czasów gdy myśleliśmy że wszystko

będzie potęgowaniem wszystkiego że pierwiastek

wyciągniemy z ziemi a dzielenie

i odejmowanie będą dla nas jedynie

uczoną dziedziną nauczycieli.

Dziś są nieomal wszystkim.

Przekład z hebrajskiego Natan Gross

Ostatnio zmieniany w Wtorek, 28 Sierpień 2018 06:04
Więcej…
 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL