
TYGODNIK LISICKIEGO DO RZECZY – NR 24/633 9-15 CZERWCA 2025
Filip Memches
Mentalność sowiecka daje o sobie znać na różnych polach izraelskiego życia politycznego i społecznego. W oczach Polaków szczególnie bulwersująca jest taryfa ulgowa, z jaką Izrael traktuje ZSRS
W’powszechnej opinii Żydzi są narodem przynależącym do Zachodu. Nie dziwi zatem przekonanie, że Izrael jest przyczółkiem cywilizacji zachodniej na Bliskim Wschodzie. Bądź co bądź państwo to zostało utworzone przez przybyłych z Europy świeckich Żydów, którzy nacjonalizm żydowski [syjonizm] łączyli z takimi zachodnimi wartościami, jak nowoczesność i postęp. W tym kontekście nie można też pominąć silnych, wręcz strategicznych więzi łączących Izrael z USA.
Jednocześnie społeczeństwo izraelskie bardzo zmienił masowy napływ imigrantów z Rosji i innych byłych republik sowieckich. A zaczęło się to wszystko jeszcze za czasów ZSRS. Po drugiej wojnie światowej Żydzi w Związku Sowieckim byli w różny sposób przez władze dyskryminowani – choćby poprzez ograniczanie im możliwości awansu społecznego. Oczywiście takie praktyki stosowano nieformalnie, bo oficjalna doktryna państwa sowieckiego zakładała równość wszystkich grup etnicznych.
Skąd się więc brała ta wrogość komunistów sowieckich do Żydów? Powody były rozmaite, ale przede wszystkim warto wskazać to, że ludność żydowską podejrzewano o sympatie proizraelskie. Tymczasem ZSRS w kolejnych konfliktach bliskowschodnich popierał państwa arabskie, Izrael zaś oskarżał o brutalną politykę imperialną i wysługiwanie się Ameryce. Jednocześnie w Związku Sowieckim wielu Żydów rzeczywiście chciało wyemigrować do ziemi swoich przodków. Władze jednak długo odmawiały im na to pozwolenia. Wypuszczać ich zaczęto na początku lat 70., choć i tak nie obywało się । bez mnóstwa przeszkód. Tempo emigracji 52] przyspieszyło wraz z rozpadem ZSRS. Przed rewolucją październikową również carat był wrogo nastawiony do Żydów. Rosjanie postrzegali ich jako szkodliwy obcy element. Padali oni ofiarą pogromów. Od końca XVIII w. państwo rosyjskie pozwalało im mieszkać wyłącznie na wyznaczonych przez nie obszarach (tzw. strefa osiedlenia]. Wydawało się zatem, że sytuacja Żydów w Rosji zmieni się wraz z przewrotem bolszewików. Zwłaszcza że w ruchu komunistycznym była nadreprezentacja osób narodowości żydowskiej lub pochodzenia żydowskiego. Jednak w Związku Sowieckim za dyk-. tatuiy Józefa Stalina niemałą część tych ludzi pochłonął wielki terror. Ostatecznie nastąpiła rusyfikacja systemu sowieckiego (w sensie podporządkowania ideologii komunistycznej odwiecznym państwowym interesom Rosji]: internacjonalizm proletariacki pozostał tylko teorią.
ZROZUMIEĆ ANTYSEMITYZM
Czy to oznacza, że Żydów i Rosjan dzieli wiekuisty antagonizm? Być może te relacje były i są dużo bardziej skomplikowane, niż się wydaje – można je określić niemieckim terminem „Hassliebe” („miłość-nie-nawiść”). Tak je widział choćby Michaił Agurski. Ten myśliciel o wykształceniu technicznym, syn pochodzącego z Grodna komunisty o rodowodzie żydowskim, ofiary stalinowskich represji, należał w ZSRS do podziemnego ruchu syjonistycznego, a zarazem współpracował z takimi rosyjskimi dysydentami, jak pisarz Aleksander Sołżenicyn, któremu do dziś zarzuca się antysemityzm. W roku 1975 wyemigrował do Izraela. Gdy jeszcze przebywał w Kraju Rad, udzielił wypowiedzi gazecie „Jerusa-lem Post”. Padły tam następujące słowa: „Opuszczam Rosję, będąc jej […] szczeiym przyjacielem […]. Starałem się zrobić wszystko dla współpracy Rosjan z żydowskimi ruchami narodowymi. Te wysiłki okaizały się widocznie na tyle sukcesem, że pozwalają żywić nadzieję na przyszłą przyjaźń Izraela z odrodzoną Rosją”.
W roku 1991 Agurski przybył do Związku Sowieckiego, który zastał w stanie rozkładu. Był świadkiem puczu moskiewskiego -inicjatywy „twardogłowych” aparatczyków reżimu sowieckiego chcących zawrócić bieg dziejów. Przerażony dramatycznymi wydarzeniami dostał zawału serca i zmarł w jednym z moskiewskich szpitali.
Intrygujące jest podejście, jakie Agurski miał do antysemityzmu. Myśliciel szedł pod prąd rytualnemu filosemity-zmowi, który nakazuje traktować Żydów w sposób uprzywilejowany. Nie potępiał odruchowo przejawów antysemityzmu wśród Rosjan, ale próbował to zjawisko zrozumieć. Taką strategię przyjął, choćby zastanawiając się nad tymi wątkami w pisarstwie Fiodora Dostojewskiego, w których Żydzi byli przedstawiani w niekorzystnym świetle.
Agurski podjął też kwestię zaangażowania osób wywodzących się z ludności żydowskiej w bolszewizm. Podkreślał, że radykalna część zasymilowanej inteligencji żydowskiej pragnęła tak naprawdę nie tyle unicestwienia Rosji, ile unicestwienia przedrewolucyjnego społeczeństwa rosyjskiego, które blokowało tym ludziom całkowite zlanie się z nim. Konsekwencją tego – twierdził Agurski – było to, że pewna grupa Żydów po rewolucji październikowej, uzasadniając swoje zerwanie z własnymi etnicznymi, religijnymi i kulturowymi korzeniami, stawała się – rzecz jasna skrycie – ni-hilistami, a zarazem – paradoksalnie -„czerwonymi patriotami” Rosji.
Kimś takim był Isaj Leżniew. Życiorys tego publicysty stanowił dla Agurskiego przypadek instruktywny. Leżniew długo łączył nihilizm z pochwałą dzikich, irracjonalnych sił kłębiących się w rosyjskich warstwach ludowych. Ten ludomański lewicowy radykalizm nie mieścił się w ramkach oficjalnej doktryny państwa sowieckiego. Jednak w latach 30. Leżniew przeszedł jawnie na pozycje marksizmu–leninizmu, by wysługiwać się dyktaturze Stalina, lecz w duchu narodowym. Kiedy – w okresie czystek w partii bolszewickiej – toczył się proces jej działaczy – Jurija Piatakowa i Karola Radka – publicysta zarzucał im, że są wrogami głównie narodu rosyjskiego.
Rozważania Agurskiego skłaniają do wniosku, że Leżniew był przykładem na to, iż sowiecki komunizm okazał się dla Żydów zamieszkujących Rosję narzędziem ich etnicznej i kulturowej rusyfikacji. Tyle że mimo przyjęcia przez nich tożsamości rosyjskiej potem masowo emigrowali oni do Izraela. To sprawiło, że na początku lat 90. stanowili od 15 do 20 proc, żydowskiej ludności tego państwa.
W rezultacie nastąpił też do Izraela eksport mentalności sowieckiej. Daje ona o sobie znać na różnych polach życia politycznego i społecznego. W oczach Polaków szczególnie bulwersująca jest taryfa ulgowa, z jaką Izrael traktuje system sowiecki. W lansowanej na gruncie izraelskiej polityki historycznej wizji przeszłości ZSRS to nie jest agresywne państwo totalitarne (w dodatku przecież praktykujące antysemityzm), ale dzielny pogromca zła, czyli III Rzeszy, którego żołnierze wyzwalali Żydów z niemieckich obozów koncentracyjnych. Nic zatem dziwnego, że przybyli z terytorium dawnego Związku Sowieckiego obywatele Izraela będący weteranami wielkiej wojny ojczyźnianej uzyskali w tym państwie uprawnienia kombatanckie, nawet jeśli niegdyś splamili swoje ręce zbrodniami, służąc w NKWD.
EURAZJANIZM W IZRAELU?
Przy czym nie można mówić, że imigranci z Rosji i innych byłych republik sowieckich tworzą jednolity elektorat polityczny. Są w tej grupie obywateli Izraela ludzie o poglądach liberalnych i prozachodnich. Emblematyczną postacią, która je wyraża, jest choćby polityk Natan Szaranski (w ZSRS był opozycjonistą prześladowanym za działalność na rzecz praw obywatelskich). Ale warto zwrócić uwagę też na osoby o zupełnie innej orientacji politycznej. Wśród nich jest Awigdor Eskin.
To prawicowy (jego oponenci dodaliby: „skrajnie”) aktywista polityczny, który wyemigrował z ZSRS w roku 1979. Jest wyznawcą judaizmu ortodoksyjnego i orędownikiem religijnej wersji syjonizmu. Optuje za bezwzględnym, twardym kursem Izraela wobec Palestyńczyków. Z powodu swoich mocno prowokacyjnych wystąpień antyarabskich popadł w konflikt z izraelskim wymiarem sprawiedliwości (przesiedział nawet dwa lata w więzieniu).
Po krachu Związku Sowieckiego Eskin opowiedział się za politycznym zbliżeniem Izraela z Rosją. Jako wspólną płaszczyznę dla obu państw wskazał tradycjonalizm (chodzi o przywiązywanie wagi do oddziaływania religii na życie publiczne czy pochwałę wartości rodzinnych) przeciwstawiany globalizmowi oraz zachodniej liberalnej demokracji. Przez jakiś czas współpracował z rosyjskim myślicielem Aleksandrem Duginem i tym samym był pod wpływem idei mających źródło w eurazjanizmie. Koncepcja ta zakłada cywilizacyjną odrębność Rosji wobec Zachodu. Ponadto Eskin był stałym gościem prokremlowskich propagandowych programów rosyjskiej telewizji państwowej. Wyrażał w nich poparcie dla napaści Rosji na Ukrainę, upatrując w „specjalnej operacji wojskowej” akcji o charakterze „denazyfikacyjnym” (czyli wymierzonej w oddawanie czci banderowcom).
Swoje przekonania Eskin rewidował, lecz ich rdzeń się nie zmienił. Mimo że dziś Izraelczyk nie szczędzi Duginowi obraźliwych słów (uważa, że ten stoczył się do poziomu kloszarda), to jednak można postawić tezę, że jeśli chodzi o geopolitykę – ale już nie o sprawy ideowe – to dyskurs eurazjanizmu pozostaje mu bliski. Eskin chce nadal, żeby Izrael i Rosja występowały razem przeciw hegemonii USA w świecie.
Czy wypływające z eurazjanizmu idee mają szansę zdobyć za pośrednictwem imigrantów z terytorium dawnego ZSRS umysły izraelskich nacjonalistów? Dziś wydaje się to nieprawdopodobne. Istotna jest bowiem pomoc, której udziela Ameryka Izraelowi – niezależnie od tego, kto zasiada w Białym Domu.
Problemem są jednak próby wymuszania na izraelskiej klasie politycznej przez lewicowo-liberalne środowiska Zachodu decyzji zgodnych z ich agendą urządzenia świata. W Izraelu przecież też toczą się konflikty kulturowe. I dotyczą one nie tylko stosunków między Żydami a Arabami, lecz także choćby zderzenia ortodoksyjnego judaizmu z progresizmem obyczajowym. A polityczna polaryzacja, której podłożem są te konflikty, sprzyja takim ludziom jak Eskin.
publikuje: Aron Kohn Hajfa Izrael