
POMOCNIK HISTORYCZNY
Nr 5/2024 Indeks: 403652ISSN: 2391-7717
Emily Tamkin, dziennikarka i autorka książki „Źli Żydzi”, opowiada o tym, jak na wojnę w Gazie reagują środowiska żydowskie w USA.
EWA WINNICKA: – Jak amerykańscy Żydzi zareagowali na masakrę z 7 października 2023 r.? I później na nową wojnę w Gazie?
EMILY TAMKIN: – Na początku prawica zdecydowanie wspierała Izrael. Liberalne centrum odłożyło na bok krytykę izraelskiego rządu, aby wyrazić poparcie dla kraju po tym przerażającym ataku. Natomiast postępowa lewica natychmiast wezwała do zawieszenia broni.
A pani – młoda wykształcona amerykańska Żydówka z Waszyngtonu – co czuje, kiedy czyta kolejne doniesienia z Gazy i obserwuje antyżydowskie demonstracje w zachodnim świecie?
Dwa lata temu, po ataku wojsk izraelskich na Gazę, w USA zaczęto niszczyć synagogi, a znany amerykański działacz muzułmański porównał Żydów do karaluchów. Dziś wielu moich znajomych, amerykańskich Żydów, boi się o swoje rodziny w Izraelu. Z kolei Palestyńczycy w Ameryce są przerażeni losem Gazy. Atak Hamasu w październiku 2023 r. był potworny. Reakcja Izraela pod rządami Beniamina Netanjahu – brutalna i do przewidzenia.
Nie obawia się pani rosnącego antysemityzmu w USA?
My, amerykańscy Żydzi, musimy zrozumieć, że jeśli Izrael będzie kontynuował bombardowania Gazy i operacje naziemne, to Amerykanie będą o tym dyskutować, bo USA są związane z Izraelem na wielu poziomach. I niektórzy będą wykrzykiwać wrogie hasła. Ale to nie musi być antysemityzm. Oczywiście zdarzają się napaści czy podpalenia synagog, ale te wypadki nie mogą być wykorzystywane jako pretekst do uciszania dyskusji o amerykańskiej polityce wobec Izraela. Nie uciszy się rozmów o tej wojnie. Według jednej z palestyńskich organizacji pozarządowych w Gazie co 15 minut ginie dziecko. Ta statystyka nie jest antysemicka i nie umniejsza tragedii zamordowanych przez Hamas. Nie umniejsza też mojego strachu o los porwanych Izraelczyków. Ani poczucia mojej dumy z powodu bycia Żydówką.
Jak więc powinni reagować amerykańscy Żydzi?
Żydzi – zwłaszcza w Ameryce – muszą po prostu przestać udawać, że Palestyńczycy z ich aspiracjami nie istnieją.
W 2016 r. Bernie Sanders, ubiegając się o demokratyczną nominację w walce o fotel prezydencki, powiedział, że konieczne jest porozumienie Izraela z Palestyńczykami. To był szok dla wielu Żydów w Ameryce.
Pamiętam tę wypowiedź. Niektórzy uznali, że jest jednym z tych Żydów, którzy nienawidzą sami siebie. Ale Sanders nigdy nie negował prawa Izraela do obrony. Stwierdził tylko głośno, że Netanjahu nie zawsze ma rację. Inni byli zdziwieni, że trzeba było tak długo czekać na taką wypowiedź. To był jeden z tych momentów, od którego polaryzacja opinii wśród amerykańskich Żydów przyspieszyła.
Cztery lata później, gdy Sanders znów walczył o nominację, konkurował z byłym burmistrzem Nowego Jorku Michaelem Bloombergiem – też Żydem, w dodatku miliarderem. Bloomberg nie był skłonny otwarcie krytykować Izraela. Uważał, że w interesie USA oraz amerykańskich Żydów jest alians z izraelskim rządem. I Sanders, i Bloomberg to potomkowie emigrantów z Polski. Na ich przykładzie można więc było zobaczyć, w jak różny sposób traktowali swoją żydowskość.
W 2020 r. liberał Bloomberg zarzucał lewicowemu Sandersowi, że dzieli amerykańską społeczność żydowską i ją osłabia. Zgadza się pani z tym?
Wśród amerykańskich Żydów nigdy nie było j ednoś-ci. O czym mogłabym rozmawiać z ortodoksem z Wil-liamsburga? Czy utożsamiam się ze Stephenem Millerem, urzędnikiem administracji Donalda Trumpa odpowiedzialnym za skrajnie prawicową politykę imigra-cyjną? Co mam myśleć o ortodoksach, którzy wspierają Trumpa jako obrońcę Izraela? Łączy nas to, że jesteśmy Żydami. Ale dla każdego to może znaczyć coś innego.
Co to znaczy być dobrym Żydem w USA?
Kiedy pisałam moją książkę, rozmawiałam z ponad setką osób i każdej zadawałam właśnie to pytanie. Według jednych zły Żyd to ten, który odrzuca syjonizm. Według innych – ten, który nie oczekuje od pozostałych Żydów wysokiego morale. Większość uważała, że sami nie są wystarczająco dobrymi Żydami. Jeśli spojrzeć wstecz, widać to samo: Żydzi, którzy przyjechali z Europy Zachodniej na przełomie XIX i XX w., czuli się lepszymi Żydami od zdesperowanych Żydów z Imperium Rosyjskiego. Żydzi aszkenazyjscy czuli się lepsi od sefar-dyjskich, religijni od niereligijnych i na odwrót.
Może zgadzacie się chociaż co do tego, czym jest antysemityzm?
Absolutnie nie. Czy jest nim np. antysyjonizm? Moim zdaniem nie. Czy palestyńska flaga jest z natury antysemicka? Nie. Podobnie jak głosy wsparcia dla palestyńskich cywilów i apele o wstrzymanie ognia. Kiedy w 2021 r. założona przez liberalnych Żydów firma produkująca lody Ben & Jerry’s zdecydowała, że nie będzie ich sprzedawać na Zachodnim Brzegu, w mediach rozpętała się afera, właścicieli uznano za wściekłych antysemitów. Dla mnie to nie jest takie oczywiste. Ale czy antysemityzmem jest życzenie śmierci wszystkim Żydom – oczywiście tak.
Jak zmienia się amerykańska żydowskość?
Pokolenie mojego dziadka swoją żydowskość ściśle wiązało z religią i przyszłym, a potem istniejącym Państwem Izrael. Miało być schronieniem dla Żydów po koszmarze wojen i pogromów. Dziadek nie wyobrażał sobie, że ktoś z jego rodziny poślubi nie-Żyda. Ale mój ojciec poznał mamę nie-Żydówkę. I miał zamiar się z nią ożenić niezależnie od gniewu dziadka. Mama dla niego dokonała jednak konwersji przed moim urodzeniem. Skończyłam żydowskie przedszkole, ale nie kontynuowałam żydowskiej edukacji. To jednak nie oznacza, że mniej czuję się Żydówką. Podczas pandemii zaczęłam się uczyć jidysz, ponieważ to jest dla mnie sposób, w jaki mogę czuć łączność z moimi przodkami. Mój ojciec nie zna tego języka.
A politycznie co oznacza być Żydem w Ameryce?
Od kilku lat społeczność żydowska bardzo się zmienia. Kiedyś wiadomo było, że jeśli jesteś amerykańskim Żydem z klasy średniej, to prawdopodobnie głosujesz na Demokratów. W 2020 r. na Joe Bidena głosowało 74 proc, amerykańskich Żydów. Ale jeśli przyjrzysz się młodym – poniżej 35. roku życia – liczba ta spada do 50 proc. I tak samo teraz: na początku wojny poparcie dla polityki Bidena wobec Izraela było w tej grupie przytłaczające: ok. 75 proc, amerykańskich Żydów było za (sondaż Jewish Electorate Institute), choć jeśli wziąć pod uwagę osoby poniżej 35. roku życia, liczba ta spadała już do 53 proc.
Czy wsparcie Bidena dla Izraela gwarantuje mu głosy amerykańskich Żydów w listopadowych wyborach?
tylko 62 proc, z nas popiera obecne metody. Biden prawdopodobnie będzie miał wsparcie ze strony postępowych i liberalnych Żydów, niezależnie od tego, co jeszcze wydarzy się do listopada. Ale jeśli postawi Netanjahu twarde warunki, może się zderzyć z żydowską prawicą w USA, reprezentowaną głównie przez AIPAC (The American Israel Public Affairs Committee), który ma zasoby, aby wpływać na amerykańską politykę.
A dla pani to ważne, jak Ameryka traktuje Izrael?
To państwo jest dla mnie ważne, ale nie jest najważniejszym wyznacznikiem mojej tożsamości. I dla wielu młodych ludzi też już nie jest. Jeden z moich rozmówców powiedział tak: „Chodziłem do żydowskiej szkoły i tam opowiadano mi o wyjątkowo wspaniałym kraju, który jest przez wszystkich atakowany. I trzeba go za wszelką cenę bronić. A potem poszedłem na uniwersytet i zacząłem się dowiadywać, co się w moim państwie dzieje, i wpadłem w czarną rozpacz. A jeśli znasz już tylko współczesny Izrael, a zwłaszcza jego obecną politykę, szlag cię trafia”.
Ten dysonans poznawczy jest jednym z powodów, dla których Izrael przestaje być kluczem do postrzegania żydowskości. Dla młodych ludzi rodzinne traumy, koszmar Holokaustu są oddalone w czasie. To wielka zmiana. Dziś istnieje niezależne Państwo Izrael ze swoją polityką. Dlaczego powinniśmy być wobec niego bezwzględnie lojalni?
Co więc określa panią jako amerykańską Żydówkę?
Dla mnie to jest ścisły związek z moją rodziną i jej historią. Druga rzecz to przynależność do społeczności żydowskiej, co oczywiście przybiera najróżniejsze postaci. Możesz pójść do synagogi, do żydowskiego teatru albo na kurs jidysz. Trzecią rzeczą, która moim zdaniem jest jednym z fundamentów judaizmu, jest to, by nie czynić innym zła, którego sami nie chcieli-byśmy doświadczyć. I traktować innych tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani.
Jako Żydówka nie ma więc pani żydowskich obowiązków?
Mogę o nich dyskutować. Np. o tym, co moja amerykańska wspólnota powinna mówić o polityce Izraela.
rzucony ze wspólnoty czy synagogi. Dyskomfort nie jest przyjemny, ale nie stanowi zagrożenia. Nie ma porównania z losem Palestyńczyków, których – mimo najlepszych chęci – żaden żydowski wiec czy solidarnościowy artykuł nie wyzwoli z ośrodka dla uchodźców.

publikuje: Ron Abramowicz Tel-Aviv Izrael