
TYGODNIK LISICKIEGO RZECZY – NR 33/642 11-17 SIERPNIA 2025

Kto stanowi ideologiczne zaplecze rządów premiera Beniamina Netanjahu? Fragment nowej książki redaktora naczelnego „Do Rzeczy”
Do zachodniej opinii publicznej praktycznie nie docierają informacje na temat tego, kim są żydowscy fanatycy religijni. A to oni przecież stanowią najliczniejszą i najbardziej wpływową grupę ruchu na rzecz budowy Trzeciej Świątyni, który to z kolei cieszy się uznaniem i poparciem najważniejszych amerykańskich chrześcijańskich syjonistów. Ci zaś współdecydują o wyborze republikańskich prezydentów. Jest prawdą, że tysiące Żydów odrzucają politykę dyskryminacji i ucisku premiera Netanjahu, a jeszcze więcej sprzeciwia się syjonizmowi mesjańskiemu i religijnemu. Nie zmienia to jednak faktów – wpływy radykałów rosną, a nie maleją.
Wielu z nich otwarcie mówi o tym, że w czasie wojny należy zabijać niewinne dzieci, kobiety i mężczyzn, praktycznie wszystkich nie-Żydów w Strefie Gazy. Te horrendalne pomysły pojawiają się wśród rabinów, którzy mają duży wpływ na izraelskie elity polityczne. Ten dehumanizujący język pojawia się coraz częściej. Są to też ci sami rabini, którzy najgłośniej i najbardziej ochoczo wspierają projekt budowy Trzeciej Świątyni. Zręcznie potrafią godzić przywiązanie do idei świątyni dla wszystkich narodów z przekonaniem, że zagrażający Żydom naród należy po prostu wytrzebić.
PODSTAWOWE PRAWO
„Podstawowe prawo podczas wojny religijnej, a to jest przypadek Gazy, mówi: »nie oszczędzaj żadnej duszy«” – mówił w marcu 2024 r. rabin Eliasz Mali. „Jest to bardzo prosta logika: jeśli nie zabijesz ich, to oni będą usiłować zabić ciebie”. Te okrutne słowa padły podczas wykładu dla grupy studentów w założonej przez samego rabina w Jaffie akademii, w której uczy się religii żołnierzy armii izraelskiej. Najwidoczniej ktoś uznał, że nauki rabina są na tyle szokujące, że je nagrał i rozpowszechnił. „Dzisiejsi terroryści są dziećmi wcześniejszych operacji wojskowych, kiedy to zostawiono je przy życiu. Kobiety zaś z zasady produkują terrorystów” – twierdził rabin, cytuję za portalem LifeSiteNews.com. „Albo ty, albo oni. I w rzeczywistości »nie oszczędzaj żadnej duszy« oparte jest na doktrynie, która mówi »tego, który przychodzi zabić ciebie po południu, zabij rano« (Talmud babiloński) – mówił dalej. „Tym, który przychodzi zabić ciebie tutaj, w szerokim tego słowa znaczeniu, nie jest ktoś, kto ma 16,18,20, 30 lat. To nie ten, który wycelował w ciebie właśnie teraz swoją broń. Tym kimś jest także następne pokolenie, a także te [kobiety], które zrodziły następne pokolenie, ponieważ w rzeczywistości nie ma różnicy”. W odpowiedzi na pytania, jak nauka ta odnosi się do ludzi starszych, rabin Mali stwierdził: „Nie ma czegoś takiego jak niewinne stworzenie, starszy człowiek wciąż jest w stanie nosić strzelbę i strzelać. Dlatego koncept Tory jest bardzo jasny, tak jak cała reguła”.
Na nagraniu słychać, że ktoś zadał pytanie: A co z dziećmi? Zapewne radykalizm i okrucieństwo doktryny musiały wywołać poruszenie. Rabin pozostał niewzruszony: „odnosi się do nich to samo, co wynika z tego, że nie wolno przechytrzyć Tory. Gdy Tora mówi »nie oszczędzaj żadnej duszy«, wtedy nie wolno oszczędzać żadnej duszy. Dziś jest on młodzieńcem, jutro bojownikiem. Bojownicy, których my nazywamy sabotażystami, którzy dziś mają 18 lat, podczas poprzedniej wojny mieli osiem. Dlatego nie wolno przestać zabijać”.
NISZCZYĆ I ZABIJAĆ
Nie jest to tylko wybryk, przypadkowe słowa wypowiedziane przez oszalałego fanatyka. Nauki te to smutna konsekwencja całej syjonistycznej doktryny, tyle że podane tu bez żadnego zmiękczenia, bez zastrzeżeń, bez owijania w bawełnę. Zasadza się ona przecież na konieczności wyczyszczenia Ziemi Izraela z Palestyńczyków, z obcych. Już w latach 30. XX w. Dawid Ben-Gurion, który został pierwszym premierem Izraela, stwierdził, że pozbycie się mieszkających w Izraelu Arabów (wówczas stanowili dwie trzecie populacji) będzie wymagać »brutalnego przymusu«. Od tej pory podobne wezwania do oczyszczenia ziemi z Palestyńczyków padają raz za razem.
Dokładnie te same nauki głosił w 2009 r. związany z Chabad Lubawicz rabin Manis Friedman. „Nie wierzę w zachodnią moralność” – pisał. „Jedynym sposobem toczenia wojny w sposób moralny jest sposób żydowski: Zniszcz ich miejsca święte. Zabij mężczyzn, kobiety i dzieci (i bydło)”. Nic dziwnego, że na mieszkającego na stałe w USA w stanie Minnesota rabina spadła po tych radach fala krytyki. W odpowiedzi stwierdził, że to, o czym mówił, to działania, które można tylko podjąć w „samoobronie”. Nie bardzo wprawdzie wiadomo, w jakim sensie w samoobronie można zabijać dzieci i kobiety, ale rabinowi najwyraźniej ten problem umknął. Jego słowa staną się zrozumiałe, tylko jeśli pamięta się, że ów „żydowski sposób toczenia wojny”
to nawiązanie do klątwy, „haram”, którą Bóg nałożył na Kanaan i jego mieszkańców ze względu na okrutne, krwawe formy bałwochwalstwa. Izraelczycy byli narzędziem Bożej kary na mieszkańców Kanaanu. Przenoszenie tego sposobu myślenia do współczesności jest z różnych powodów absurdalne. Przede wszystkim Arabowie, tak muzułmanie, jak chrześcijanie, nie uprawiają kultu Molocha i nie ofiarują okrutnemu Bogu w ofierze własnych dzieci. Nie są kanibalami, nie uprawiają rytualnych, wyuzdanych orgii czy masowych rzezi, jak to robili Kana-anejczycy, i co ściągnęło na nich Boży gniew i surową karę. Dlatego używanie wobec nich metod, którymi starożytni Hebrajczycy mieli pozbyć się okrutnych bałwochwalców, jest niedorzeczne. Jedyne, co tłumaczy słowa rabinów, to głęboko zakorzenione rasowe uprzedzenie. Niektórzy żydowscy nauczyciele gotowi są wspierać takie sposoby zabijania wroga, bo widzą w nim kogoś po wielokroć, w sensie ontologicznym, gorszego i niższego. Nie mogą uzasadnić swoich nauk, wskazując na wołającą o pomstę do nieba niegodziwość Arabów, tak jak to było w przypadku mieszkańców starożytnego Kanaanu.
Co zatem nimi kieruje? Wyznawana przez siebie, głęboko zakorzeniona teoria rasowa. Jest to zresztą też rzecz osobliwa – przecież Arabowie są takimi samymi semitami jak Żydzi. Najwyraźniej syjonistycznym mędrcom problem ten nie spędza snu z powiek.
Inny przykład. Za zamkniętymi drzwiami, zwracając się do młodych przyszłych żołnierzy w 2018 r., rabin Ofir Wallas twierdził, że Żydzi mogą zniszczyć naród Palestyńczyków, „ich wszystkich”, bo w ten sposób zabiorą im ziemię. Jedynym powodem, dla którego nie należy tego czynić, była obawa przed reperkusjami międzynarodowymi i potencjalną zemstą – mówił dalej. Ci, którzy znają Talmud, zauważą osobliwe podobieństwo do jego nauk na temat relacji z gojami: niektórzy mędrcy uzasadniali pomoc humanitarną, jaką należy okazać nie-Żydom, nie powszechnie wiążącym przykazaniem miłości bliźniego, ale wyłącznie możliwym odwetem pogan, gdyby brak pomocy lub wręcz dokonana krzywda stały się znane. Ze słów rabina Wallasa i jemu podobnych wynika, że gdyby dysponował on pierścieniem Gygesa i mógł działać całkowicie anonimowo i niepostrzeżenie, to nie miałby żadnych oporów, by zabić wszystkich Palestyńczyków.
NIE MA RÓŻNICY
Dokładnie te same tezy znajdują się w książce nieżyjącego rabina Meira Kahane, „Tora Króla”. Kahane to duchowy mentor najważniejszego przywódcy ruchu Trzeciej Świątyni. Otóż w książce, którą , jeden z izraelskich tabloidów nazwał „podręcznikiem żydowskiego terroru”, pojawiło się twierdzenie, że piąte przykazanie »Nie zabijaj!« stosuje się jedynie do »Żyda, który zabił Żyda«. Współautorami książki było dwóch innych rabinów, IcchakSzapira i Jozef Elicur, którzy utrzymywali, że należy zabijać dzieci przeciwnika, bo „jest jasne, że gdy dorosną, będą nam szkodzić”. Inny rabin, Jozef Mizrachi, na stałe mieszkający w Nowym Jorku, mówił: „Nie miej miłosierdzia dla dzieci. Zabijaj także wszystkie ich dzieci. Dlaczego? Nie ma różnicy między nimi a ich dziećmi. Za 10 lat od teraz te dzieci będą ciebie atakować”. Kanadyjski portal LifeSiteNews.com zauważa, że książka, w której znalazły się te wszystkie tezy, cieszyła się poparciem m.in. rabina Dov Liora, jednego z najważniejszych autorytetów religijnych, uznawanego przez różne odłamy syjonizmu religijnego. Tak się składa, że odwołujące się do jego nauk ugrupowania są częścią koalicji rządowej pod przywództwem Beniamina Netanjahu. Uczniem rabina Liora był żydowski terrorysta Baruch Goldstein, który w 1994 r. zamordował w Hebronie 29 Palestyńczyków. Lior uznał wówczas, że „Goldstein był świętszy niż wszyscy męczennicy Holokaustu”. W 2014 r. rabin, nazywany przez wielu prawdziwym „władcą Izraela”, wezwał do całkowitego zniszczenia Gazy, łącznie z jej mieszkańcami.
Pomysł, że dzieci są przyszłymi terrorystami, dlatego należy je zabijać na wszelki wypadek od razu, do złudzenia przypomina strategię masowego terroru stosowaną przez bolszewików. Podobne było zresztą jej uzasadnienie: nie wystarczy zabić wroga klasowego, trzeba też unieszkodliwić jego potomstwo, bo w przeciwnym razie będzie się ono chciało mścić. 0 ile jednak komunistyczna moralność słusznie została potępiona i odrzucona, o tyle nauki żydowskich rabinów cieszą się uznaniem. Protesty, jeśli się pojawiają, są szybko tłumione. Tymczasem posługiwanie się kategorią odpowiedzialności zbiorowej, a do tego dokładnie zachęcają niektórzy żydowscy nauczyciele, jest najgorszym i najbardziej niegodziwym przejawem barbarzyńskiej plemien-noścL Nie chodzi zresztą tylko o rabinów. Jak przypomniał LifeSiteNews.com w 2018 r., kiedy to izraelska armia otworzyła ogień do pokojowej demonstracji w Gazie [od kul snajperów zginęły 183 osoby, 1600 zostało rannych], minister obrony Avigdor Lieberman stwierdził, że „w Gazie nie ma niewinnych”.
Inna ważna postać izraelskiej sceny politycznej to Bezalel Smotrich, który był ministrem finansów w rządzie Netanjahu. Według niego Palestyńczycy mają tylko trzy opcje: mogą pozostać na miejscu, ale bez prawa głosu, mogą migrować lub zginąć. Wszystko to wynika, jakby mogło być inaczej, z lektury Pisma Świętego. Ten sam Smotrich, już po ataku Hamasu na Izrael 7 października 2023 r., twierdził, że jest czymś słusznym i właściwym, żeby „zagłodzić na śmierć dwa miliony Palestyńczyków w Gazie. A to nauki Jo’awa Galanta, ministra obrony Izraela: „W Gazie nie będzie elektryczności, żywności, wody, paliwa. Wszystko zostanie zamknięte. Walczymy przeciwko ludzkim zwierzętom i działamy stosownie do tego”. To w ogóle fraza, którą wielu żydowskich polityków i rabinów lubi się posługiwać.
Rabin Me’ir Maroz w izraelskiej telewizji Channel 7 mówił tak: „Jeśli oni [mieszkańcy Gazy] byliby ludźmi, to posłalibyśmy im pomoc humanitarną… ale to dotyczy zwierząt”. A minister edukacji Izraela, Jo’aw Kisch wtórował w tym samym duchu: „To są zwierzęta, nie mają prawa istnieć.’ Nie powinno być żadnych granic, co się tyczy odpowiedzi. Mówiłem to milion razy, że zanim nie zobaczymy setek tysięcy uciekających z Gazy, my, IDF, nie osiągnęliśmy celu”. Nigdzie nie ma ani słowa o niewinnych ofiarach, o dzieciach czy kobietach. Wskutek moralności wyrastającej z przekonania o metafizycznej różnicy między duszą żydowską i nieżydowską ta pierwsza reprezentuje światłość, ta druga ciemności, wszyscy nie-Żydzi, którzy mogą stanowić zagrożenie dla Izraela, są winni. Niczym w amoku wściekłości i furii najważniejsi izraelscy przywódcy duchowi i polityczni, należący do różnych ugrupowań syjonistycznych i mesjanistycznych, powtarzają jeden i ten sam refren: zabijmy ich wszystkich. „Zburzyć Gazę. Nic innego nas nie usatysfakcjonuje” – to słowa wicemarszałka Knesetu Nisima Vatturiego. „Nie zostawiać tam dzieci, wygnać każdego, kto tam zostaje, tak że nie będą w stanie odbudować niczego”.
Ogólnie dla wyznawców tej teorii żaden nie-Żyd na terenie Palestyny, którą uważają za swoją własność, nie może być niewinny, bo gdyby był niewinny, to już by go na tej ziemi nie było, a jeśli jest, to znaczy, że ponosi winę. Co najwyżej jego wina może być chwilowo nieaktywna, ale przecież trzeba się spodziewać, że w sytuacji gdy będzie się chciało go wygnać, będzie się bronił, a więc wina przejdzie z potencji do aktu, używając języka Arystotelesa.
Wielu sądzi, że wybrane tu wypowiedzi to przykłady opisujące działania ekstremistów lub ludzi pod wpływem chwilowych emocji. Jednak to nieprawda. Jest odwrotnie – te nauki cieszą się coraz większą popularnością. Mają też swój bezpośredni wpływ na sposób prowadzenia wojen. Gdyby nie one, izraelscy żołnierze nie prowadziliby tak okrutnej i bezwzględnej kampanii, zabijając na masową skalę cywilów, kobiety, dzieci i starców.
Jak się ocenia, aż 57 proc, spośród ok. 50 tys. śmiertelnych ofiar w okresie od października 2023 do końca 2024 r. to właśnie oni, najsłabsi, niemogący się bronić. Radykalny syjonizm zdobywa coraz więcej zwolenników. Niedawno do grona zwolenników ostatecznego rozwiązania kwestii palestyńskiej dołączył naczelny rabin Missouri, z Saint Louis, Jeffrey Abraham. Według niego „nie ma niewinnych cywilnych mieszkańców w Gazie”, „wszyscy ludzie w Gazie są członkami Hamasu”. A żeby nikt nie miał wątpliwości, jakie jest jego stanowisko w kwestii tego, czy Arabowie są ludźmi czy nie, wyjaśnił, że mieszkańcy Gazy to „zwierzęta. Kropka”.
MILCZENIE ŚWIATA
Żadna z tych wypowiedzi, skrajnie nieludzkich, agresywnych i nienawistnych, nie spotkała się z odpowiednią ripostą. Tak żydowscy rabini, jak politycy powtarzają coraz śmielej najbardziej rasistowskie i poniżające oceny i… nic. Nie słyszałem ani jednego głosu potępienia ze strony tych, którzy jako jedyni mogliby w istotny sposób wpłynąć na zachowanie Żydów, a więc chrześcijańskich syjonistów. Tego typu sformułowania puszczają oni mimo uszu. Nie chcą ich słyszeć, nie chcą widzieć.
Kiedy już któraś z wypowiedzi poruszy na chwilę opinię publiczną, chrześcijańscy syjoniści dbają o to, żeby oburzenie nie było zbyt głośne i nie trwało zbyt długo. Dowodzą, że wezwania do masowego mordowania to wynik starganych nerwów i przesadnej może reakcji na doznane straszliwe krzywdy. Ewentualnie próbują argumentować, że to wypowiedzi wyrwane z kontekstu. W ostateczności, gdy żadna z metod nie skutkuje, po prostu atakują krytyków, zarzucając im antysemityzm. Ani na krok nie odstępują swoich żydowskich partnerów, przekonani, że tego chce Bóg, że wykonują Bożą misję.
© © Wszelkie prawa zastrzeżone
Powyższy tekst to fragment książki „Mesjasz i Trzecia Świątynia. Herezja chrześcijańskiego syjonizmu, jej wyznawcy i ich wojny”, która ukazuje się właśnie nakładem wydawnictwa Fronda.
publikuje: Rron Kohn Hajfa Izrael