Menu Zamknij

NIE DAJMY SIĘ WCIĄGNĄĆ W PLAN TRUMPA

TYGODNIK LISICKIEGO – NR 24/633 9-15 CZERWCA 2025

Anna Mandrela

Wśród zwolenników obecnego prezydenta USA liczną grupę stanowią ludzie, którzy uważają, że pomoc w odtworzeniu państwa żydowskiego w jego religijnym wymiarze jest obowiązkiem chrześcijan

Kilka dni przed drugą turą wyborów prezydenckich, 27 maja 2025 r., odbyła się konferencja CPAC w Jasionce na Podkarpaciu. Była to pierwsza polska edycja tego wydarzenia, które od 1973 r. regularnie organizowane jest w Stanach Zjednoczonych. Konferencje CPAC odbywały się też w Argentynie, Australii, Brazylii i na Węgrzech. Do Jasionki przyjechali m.in. Kristi Noem, sekretarz bezpieczeństwa krajowego Stanów Zjednoczonych, oraz George Simion z Rumunii. Jednak najwięcej kontrowersji wywołała postać charyzmatycznego rabina, którego zdjęcie z Karolem Nawrockim obiegło Internet. Może się wydawać, że jego wizerunek przykrył inne aspekty tej konferencji. Spróbujmy zatem to przeanalizować w szerszym kontekście.

KIM JEST RABIN SHMULEY BOTEACH?
Shmuley Boteach w wieku 13 lat wstąpił do wspólnoty Chabad Lubawicz. Rok później zaczął szkolić się na rabina, którym został mianowany w 1988 r. Zaraz potem ówczesny lider Chabad Lubawicz, Menachem Mendel Schneer-son, wysłał go do Oksfordu, gdzie pełnił funkcję rabina dla studentów. W 1994 r., po śmierci Schneersona, Boteach został wyrzucony z Chabad Lubawicz. Powodem miały być jego decyzje o włączeniu do L’Chaim Society (stowarzyszenia, które prowadził przy Uniwersytecie w Oksfordzie] studentów nieżydow-skich. Od tego czasu rabin Boteach działa na własną rękę, a w.kolejnych latach pojawiło się jeszcze więcej różnic pomiędzy nim a Chabad Lubawicz. Chodzi tu przede wszystkim o kontrowersyjne zachowania i poglądy Boteacha -takie jak popieranie społeczności LGBT, publikację książki „Koszerny sex” czy też prowadzenie sklepu z koszernymi erotycznymi gadżetami.
Rabini z Chabad Lubawicz skrytykowali teżksiążkę „Koszerny Jezus”, którą Boteach napisał w 2012 r. Zwolennicy doktryny Chabadu twierdzą, że ta książka zagraża tożsamości żydowskiej. Jednak Boteach przedstawia w niej jedynie stanowisko, które jest popularne w niektórych kręgach kabalistycznych: uważa, że Jezus Chrystus był ciekawą postacią, ale nie uważa Go za Boga ani Mesjasza. Zdaniem Boteacha chrześcijanie, a zwłaszcza św. Paweł, zafałszowali historię Jezusa, przekształcili jego postać w mesjańsko-boskiego Zbawiciela. Jednocześnie rabinowi nie przeszkadza kult, który wytworzył się wokół postaci jego mentora, Schneersona. Boteach nadal uważa się za wyznawcę doktryny Chabad Lubawicz i twierdzi, że wychowuje swoje dzieci według jej założeń, mimo że oficjalnie nie należy już do tego ruchu.
Warto dodać, że chociaż podczas swojego przemówienia na CPAC Boteach podkreślał, że winę za zbrodnie dokonane podczas drugiej wojny światowej ponoszą Niemcy, to nie wspomniał o tym, że w 2018 r. sam lobbował przeciwko ustawie o IPN! Na swoim facebookowym koncie rabin napisał wtedy: „Miałem dziś wieczorem (koszerną) kolację z polskim premierem Mateuszem Morawieckim -łaskawie wysłuchał moich obiekcji co do polskiej ustawy o Holokauście i przedstawił własne spojrzenie na kwestie polskiego cierpienia doznanego od nazistów. Jest to człowiek inteligentny i ciepły, który głęboko zna historię i którego dzieci uczęszczały do szkół żydowskich”. Przypomnijmy, że w 2018 r. uchylono art. 55 ustawy o IPN, zgodnie z którym za przypisywanie polskiemu narodowi lub państwu odpowiedzialności m.in. za zbrodnie III Rzeszy Niemieckiej groziła kara grzywny lub trzech lat więzienia. W działaniach rabina Boteacha widać hipokryzję – dziś promuje treści, przeciwko którym sam kilka lat temu lobbował. Jednocześnie w swoich przemówieniach Boteach wspomina jedynie ó żydowskich ofiarach drugiej wojny światowej, nie mówiąc nic o ludobójstwie dokonanym przez Niemców na Polakach.
Z pewnością nie jest to przypadkowa postać. W 2024 r. Boteach znalazł się w rankingu 50 najbardziej wpływowych rabinów na świecie. Chociaż wielu Polaków po raz pierwszy usłyszało o nim w maju 2025 r., to o kontrowersyjnym rabinie było w Polsce głośno już w.styczniu tego roku, gdy pojawił się na obchodach wyzwolenia obozu KL Auschwitz. Pojawił się wtedy na zdjęciach z prezydentem Andrzejem Dudą i jego żoną Agatą oraz z kard. Grzegorzem Rysiem i bp. Romanem Pindelem.

LUDOBÓJSTWO W STREFIE GAZY
Spośród tych sensacyjnych historii wokół rabina łatwo zgubić sedno aktualnych wydarzeń. Boteach, podobnie jak inne osoby z administracji Trumpa, jest nastawiony prosyjonistycznie i wspiera atak Izraela na Strefę Gazy. W ostatnim czasie w polskich mediach dominował temat wyborów prezydenckich i wątek konfliktu palestyńsko-izraelskiego praktycznie nie był podnoszony, a to zagadnienie nie pojawiło się w ani jednej z debat prezydenckich.
Warto zatem przypomnieć, że od 19 stycznia do 18 marca trwało zawieszenie broni, a potem doszło do wielkiej ofensywy Izraela. Premier Beniamin Netanjahu stwierdził, że realizacja planu Trumpa jest celem działań prowadzonych przez Izrael. Dowiedzieliśmy się, że ów projekt polega na wygnaniu wszystkich Palestyńczyków ze Strefy Gazy i zamienieniu tego regionu w kurort z administracją amerykańską.
W maju 2025 r. sytuacja cywili w Strefie Gazy była tragiczna, dziennie umierało ok. 100 osób. Od początku marca żadna pomoc humanitarna nie mogła wjechać na ten teren. Izrael systematycznie burzy Strefę Gazy, chcąc całkowicie zrównać ten teren z ziemią. Światowa Organizacja Żywnościowa rozróżnia pięć stadiów kryzysu żywnościowego. Pół miliona ludzi w Strefie Gazy jest teraz w piątym, czyli najbardziej krytycznym stadium. Eksperci mówią wprost: „Celem Izraela jest czystka etniczna”. Marek Matusiak z Ośrodka Studiów Wschodnich stwierdził, że to, co robi Izrael, wyczerpuje znamiona ludobójstwa.
Izraelska społeczność, która tak bardzo podkreśla zbrodnie Holokaustu, zdaje się całkiem niewrażliwa na cierpienia cywili w Strefie Gazy. Z ust proizraelskich publicystów i polityków często pada twierdzenie, że Palestyńczycy są sami sobie winni, bo wspierali atak Hamasu z 7 października 2023 r. Według tej narracji żaden Palestyńczyk nie jest niewinny, nawet noworodki, wszyscy mają być rzekomo obarczeni winą za popieranie terroryzmu!

CHRZEŚCIJAŃSKI SYJONIZM
Podobna narracja, podkreślająca jedynie ataki Hamasu bez wspomnienia o zbrodniach dokonywanych przez’ stronę izraelską, pojawiła się podczas międzyreligijnego spotkania modlitewnego, zorganizowanego 1 maja 2025 r. przez Donalda Trumpa w ogrodach Białego Domu. W tym Narodowym Dniu Modlitwy (National Day of Prayer) brali udział przedstawiciele różnych religii. Na scenie pojawili się: ewangelicy (Kościół Boży, Południowi Baptyści, wspólnoty niedenominacyjne), katolicy (przedstawiciel diecezji Winona-Rochester), muzułmański kapelan sił powietrznych USA oraz rabin z Chabad Lubawicz. Po zaproszeniu wszystkich na scenę przez Trumpa to właśnie rabin przemawiał jako pierwszy, a inni zdawali się mu przytakiwać.
Chociaż w Kościele katolickim coraz częściej mamy do czynienia z takimi międzyreligijnymi spotkaniami, a katolicy w Polsce są namawiani do brania udziału w Dniach Judaizmu, to wydarzenia organizowane przez Trumpa mogą zaskakiwać nawet postępowych katolików. Pod koniec spotkania śpiewano pieśni „Great Are You, Lord” oraz „Amazing Grace”, przy czym Trump siedział, a przywódcy wspólnot ewangelickich trzymali ręce nad jego głową, co jest charakterystyczne dla grup charyzmatycznych. Można jednak odnieść wrażanie, jakby zgromadzeni zamiast modlić się do Boga, ubóstwiali prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Przede wszystkim należy zadać pytanie: Dlaczego to wydarzenie modlitewne było związane ze wsparciem polityki Izraela? Otóż w środowisku chrześcijan ewangelikalnych, popierających Donalda Trumpa, liczną grupę stanowią chrześcijańscy syjoniści, którzy na swój sposób interpretują Pismo Święte. Według tej interpretacji pomoc w odtworzeniu państwa żydowskiego w jego religijnym wymiarze jest religijnym obowiązkiem chrześcijan. Zdaniem chrześcijańskich syjonistów Apokalipsa głosi, że ponowne przyjście Jezusa ma nastąpić po powrocie ludu żydowskiego na biblijne ziemie Izraela.
Przedstawiciel syjonistycznych chrześcijan Mikę Huckabee został nominowany przez Trumpa na urząd ambasadora USA w Izraelu, a Pete Hegseth został sekretarzem obrony. Ten drugi kilka lat temu podczas wizyty w Jerozolimie powiedział: „Nie ma powodu, dla którego cud odbudowy świątyni na Wzgórzu Świątynnym nie miałby się wydarzyć”. Ich poglądy przejawiają się w używaniu nazw „Judea” i „Samaria”, zamiast mówienia o Zachodnim Brzegu, a przede wszystkim w bezkrytycznym popieraniu Izraela w konflikcie z Palestyńczykami. Polacy wychwalający konserwatyzm środowiska Trumpa są zupełnie nieświadomi tych idei. Kristi Noem była oklaskiwana podczas konferencji w Jasionce za to, że podkreśliła swoją wiarę w Boga. Warto jednak zadać pytanie: W co właściwie wierzy sekretarz bezpieczeństwa krajowego Stanów Zjednoczonych? Kristi Noem jest chrześcijanką ewangelikalną, związaną z nurtem zielonoświątkowym, wśród którego chrześcijański syjonizm jest bardzo popularny. W jednym z artykułów, który w 2024 r. został opublikowany na oficjalnej stronie stanu Dakota Południowa, Noem napisała: „Kiedy dorastałam, mój tata zawsze zbierał naszą rodzinę razem i modliliśmy się za Izrael. Od najmłodszych lat wpajano mi, że Żydzi są narodem wybranym przez Boga, że Izrael to Ziemia Święta i że zawsze powinniśmy się za nich modlić”. Jako katolicy musimy zdać sobie sprawę, że w USA konserwatyzm środowisk wspierających zbrodnie Izraela nie ma nic wspólnego z chrześcijańską nauką o miłości bliźniego. Warto zaznaczyć, że Kristi Noem, która w Jasionce mówiła o wolności, w 2024 r. podpisała w Dakocie Południowej ustawę HB 1076, która wprowadza definicję antysemityzmu opracowaną przez Międzynarodowy Sojusz na rzecz Pamięci o Holokauście (IHRAJ do stanowego prawa antydyskryminacyjnego. Celem ustawy jest ułatwienie identyfikacji i ścigania przypadków dyskryminacji motywowanej antysemityzmem. Krytycy ustawy wyrazili obawy, że może ona prowadzić do ograniczenia wolności słowa, zwłaszcza w kontekście obecnej polityki Izraela.

CO NA TO PAPIEŻ LEON XIV?
Po tym, jak dowiedzieliśmy się, że nowym papieżem został Amerykanin, niektórzy komentatorzy się obawiali, iż będzie on mówił tym samym językiem, co Donald Trump. W mediach społecznościowych wciąż obserwuję tego typu komentarze. Warto zatem dodać, że wybór kard. Roberta Prevosta na papieża został skrytykowany przez niektórych sojuszników Trumpa. Na przykład aktywistka popierająca Trumpa, Laura Loomer, nazwała nowego papieża „anty–Trumpem”. Steve Bannon, były doradca Trumpa, określił wybór Leona XIV jako „szokujący”, zwracając uwagę na jego dawne wpisy krytykujące czołowych amerykańskich polityków.
W swoim pierwszym przemówieniu Leon XIV wezwał do natychmiastowego zawieszenia broni w Strefie Gazy. Papież ponowił swój apel podczas audiencji generalnej 21 maja: „Sytuacja w Strefie Gazy staje się coraz bardziej niepokojąca i bolesna. Ponawiam mój usilny apel o umożliwienie dostarczenia godziwej pomocy humanitarnej i o zakończenie działań zbrojnych, których okrutną cenę płacą dzieci, starsi i osoby chore”. A 28 maja papież znów zabrał w tej sprawie głos: „Ze Strefy Gazy wznosi się płacz matek i ojców, tulących martwe dzieci i zmuszanych do nieustannego poszukiwania jedzenia i schronienia. Ponawiam apel do odpowiedzialnych: wstrzymajcie ogień, uwolnijcie zakładników, niech będzie przestrzegane prawo humanitarne”. Polacy zaaferowani wyborami prezydenckimi w większości nie zwrócili uwagi na informację, że Francja, Kanada i Wielka Brytania wydały oświadczenie potępiające izraelskie działania wojskowe w Strefie Gazy.
Akurat w dniu wyborów w Polsce, 1 czerwca, siły izraelskie otworzyły ogień do Palestyńczyków, którzy kierowali się w kierunku centrum dystrybucji pomocy. W wyniku ataku zginęło co najmniej 26 osób, a wiele z nich było rannych. Jako katolicy musimy zdać sobie sprawę, że konserwatyzm środowisk chrześcijańskich syjonistów wspierających te zbrodnie nie ma nic wspólnego z chrześcijańską nauką o miłości bliźniego. Oczywiście nie oznacza to, że mamy przestać rozmawiać ze Stanami Zjednoczonymi, ale nie możemy patrzeć bezkrytycznie na ich działania. Wybory prezydenckie w Polsce wygrał kandydat popierany przez Donalda Trumpa i choć USA od wielu lat jest sojusznikiem Polski, to nie możemy dać się sprowadzić do roli, którą chcieliby dla nas zaplanować chrześcijańscy syjoniści. Nie dajmy się wciągnąć w plan Trumpa, którym jest eksterminacja ludności i stworzenie riwiery ze Strefy Gazy.

PUBLIKUJE: Aron Kohn Hajfa Izrael