Hebrew Date: 8/20/5779 > Strona główna Mykwy
Mykwa


Eliszewa PDF Drukuj Email
Wpisany przez Reb. Janusz Baranowski   
Środa, 28 Listopad 2018 00:00

Na brzegu Kineret

Woda tu płynie przetłumiona szmerem,

Głęboka cisza zalega Kineret.

Nad nim przemyka białoskrzydła mewa,

Chwilę na fali cień z wodą się ściera

I pieśń zmącona w sercu znów rozbrzmiewa.


W promieniach słońca Kineret się pławi,

I jak zwierciadło srebrzyste w oprawie,

Góry objęły jezioro łańcuchem.

Ono szumem fal o świecie rozprawia,

Ale kto zwierzeń zwiewnych posłucha?


Nie mnie tu śpiewem budzić cię z rojeń

Wodo cudowna śniąca w spokoju,

Między jeziorem osiądę i wspaniałym

Niebem i myślę — tu zgaśnie życie moje,

Bo tu ojczyzna, którą kochałam.


Kto mi odpowie

Kto mi odpowie, gdzie się zgubił mój spokój?

Ze snu zbudzona, wnet ku oknu zmierzam.

Na kąt ogrodu rzuciłam okiem,

W krąg cień i blaski i zieleń świeża.


„Cień nie dla ciebie”, szemrała korona,

„W ogród nie wejdziesz” — szept się rozlegał.

Dzień cały błądzę, jak w śnie pogrążona,

Serce mi płacze i nie wiem dlaczego.

Z hebrajskiego przełożył Zew Szeps

Ostatnio zmieniany w Wtorek, 28 Sierpień 2018 06:05
Więcej…
 
Meir Wieseltier - *** PDF Drukuj Email
Wpisany przez Reb. Janusz Baranowski   
Środa, 14 Listopad 2018 00:00

W każdej chwili i o każdej porze

siedzę zdecydowanie gotów

Czekam na zbawczy dzwonek u drzwi

na rytmiczne pukanie. Zdecydowanie gotów

wstać i odejść, wstać i porzucić

wstać i wyjść, bez warunków, bez zastrzeżeń:


Szybciej niż ścięte drzewo pochyli się i zwali

szybciej niż woda popłynie przez otwartą tamę

szybciej niż wiatr wedrze się rozwartym oknem,


pośpieszę się, by wstać i odejść

w każdej chwili i o każdej porze

nie ociągając się, bez warunków, bez zastrzeżeń,

nie żegnając się, nie patrząc ni tu ni tam,

nie oglądając się za żadnym zabronionym kątem,

nie muskając dłonią żadnego strzępu przeszłości:

o każdej możliwej porze dnia, zdecydowanie gotów

siedzę pod klątwą i w jej świetle,

jak człowiek opalający się na słońcu.

Z hebrajskiego przełożyła Irit Amiel

Ostatnio zmieniany w Wtorek, 28 Sierpień 2018 06:03
 
Lea Goldberg PDF Drukuj Email
Wpisany przez Reb. Janusz Baranowski   
Środa, 14 Listopad 2018 00:00

Przebaczenie

Pojawiłeś się nagle by oświetlić me oczy,

ciało twe mym spojrzeniem, oknem i zwierciadłem.

Pojawiłeś się jak sowie zbawienna czerń nocy,

by ciemnością ożywić świat za dnia wybladły.


I poznałam nazwę każdej rzęsy i pory

i nagiego ciała każdy włos i nerw.

I zapach dzieciństwa — woń żywicy i kory,

on w nocy zapachem ciała i drzew.


Jeśli były cierpienia — popłynęły ku tobie,

żaglem białym rozpiętym ku twojej ciemności.

Pozwól mi odejść by klęknąć na progu

mego wybaczenia i naszej miłości.

Z hebrajskiego przełożyła Jael Shalitt


Sosna

Tu nie usłyszysz kukułki wołania,

Sosen nie ujrzysz w zawoju ze śniegu.

A w cieniu tych drzew wiek sielski ubiegał

Lecz tu dzieciństwa widzę zmartwychwstanie.


Igiełek szelest grać w ucho poczyna:

Ojczyzna moja, śnieżyste przestrzenie,

Lód zielonkawy co skuwał strumienie

I mowa pieśni odległej krainy.


Ów ptak przelotny w bezmiernych przestworzach

Co hen, wysoko, jakby zawisł niemo

Ten ból dwu ojczyzn odczuć tylko może.


Sosny na inną przesadzone ziemię —

I mnie przypadło los ten dzielić z wami.

W odległych krajach tkwię wciąż korzeniami.


Stary poeta

1.

Wielu mnie nie pomni,

Lecz wiedzą druchowie,

Że mam dla nich jeszcze

Strofę w pogotowiu.


Siedzę w cieniu drzewa,

W słońca blasków sieci

Co poprzez koronę

Wśród migotów świeci.

Nic mi w dniu dzisiejszym

Nie zakłóci ciszy.

Już odgłosy gromów mej młodości słyszę.


2.

Dźwięczała ci, Boże,

Modlitwa ma w uszach.

Dziś inne melodie

Moje pieśni głuszą.


Wzbija się chór głosów,

Prysła chmur opona

Niby szyba w oknie

Kamieniem trafiona.


Raz na rok mnie słuchasz,

W tej łaski godzinie

Głos twój się rozlega:

„Luby Benjaminie,

Masz li głos wciąż dźwięczny

I jak rosa czysty?


Wśród mych pergaminów

Człowieczego rodu —

Liść lilii tkwi uschły

Z twojego ogrodu.”

Z hebrajskiego przełożył Zew Szeps

Ostatnio zmieniany w Wtorek, 28 Sierpień 2018 06:05
Więcej…
 
Zelda Szneorson-Miszkowski - Dwa żywioły PDF Drukuj Email
Wpisany przez Reb. Janusz Baranowski   
Środa, 07 Listopad 2018 00:00

Mówi płomień do cyprysu

gdy patrzę jakiś ty spokojny

jaką dumą ocieniony

buntuje się we mnie coś

Jak można przejść przez

to straszne życie

bez odrobiny szaleństwa

bez krzty uduchowienia

bez szczypty fantazji

bez źdźbła wolności

z taką prastarą złowieszczą dumą

Gdybym mógł spaliłbym

tę organizację zwaną

pory roku

i twoją przeklętą zależność

od ziemi powietrza słońca deszczu i rosy

A cyprys milczy,

bo wie że ma w sobie szaleństwo

i wolność

i fantazję

i uduchowienie

Ale płomień nie rozumie

I płomień nie wierzy

Z hebrajskiego przełożyła Irit Amiel

Ostatnio zmieniany w Wtorek, 28 Sierpień 2018 06:03
 
Meir Bosak PDF Drukuj Email
Wpisany przez Reb. Janusz Baranowski   
Środa, 07 Listopad 2018 00:00

Jeszcze lata nieliczne...

Jeszcze lata nieliczne jak słońca

płonące zapadają

i ostatniego ze świadków

ich popioły wchłoną.

Na tym co w wiatr się zmieniło

pomnik ciszy narośnie

nie stanie więcej warg drżących

ni uszu pragnących ucieczki.

W milczeniu półek i kurzu

spoczną księgi

a to co ogień napoczął

mole dogryzą do końca.

Tylko garstka grzebiących w ruinach

czasów czerniom płomieni naprzeciw

jak żona Lota

na Morza Ciszy wybrzeżu

stanic.


Z poematu Na napiętej linie

Punkt biały i nieskończoność

Z Arki była posłana.

Pod jej skrzydłami milczenie

błot otchłannych. Wiedziała

potopu nadszedł kres.

Ale już wkrótce

za chwilę

i dla jastrzębia się przestwór roztworzy.

Wie i z drogi zawraca.

Milczenie pod skrzydłami

A w dziobie oliwki gorzki liść.

Wie — nie wie —

przed jastrzębiem w ucieczce

schronienia w skalnej szczelinie

poszuka a tam —

wężowe ślepia ogniem zioną.

1 Sem tam jest i Cham i Jefet.

1 są dni Miecza, Krwi i Ognia

- koła w kolasie Historii —


I ponad Ścianą, która milcząc pnie się

Nieskończoności naprzeciw,

W mroku jak księżyc wzlata.

Jak Szechina oczekująca

Wybawiciela w Golusie.


Dokąd ?

Noc na głowę mą spłynie

kolorowe lampiony w konaniu

I domki z kart

W rozpadzie —

Tylko Ty, gwiazdy i ja.

Z lotu w chaos wróciła

umęczona gołąbka Noego

„Nad twą werandą Wielki Wóz

czeka w ciszy

i Mlecznej Drogi most".

— A poza nimi? — zapytam —

Czyż w otchłaniach nicości wszystko to

sztuczne ognie?

Gołąbka biała wśród nocy,

księżyc i chmury

nad śladów cienia szukającymi

w pomroce.

Komar w ciemnościach, cisza,

Gwiazdy — rój iskier.

Wielki Wóz czeka.

Dokąd prowadzi ten most?


Tu

Toż pod tych gwiazd nieboskłonem

z nieskończoności płynących w nieskończoność

usłyszał głos ...

... A jeśli powiem: jako gwiazda co spala się by mroki

rozjaśnić wędrowcom —

— Czy pójdziesz Abrahamie?

A jeśli powiem: jako proch ziemi,

jako ziarnko piasku

jedno z dziesiątek dziesiątków tysięcy

naprzeciw szumom wielkich milczących odmętów

zalewem ziemi grożących

a ono wałem dla fal czy pójdziesz?

A jeśli najdroższego ci z ludzi zażądam

- Czy pójdziesz Abrahamie?

Toż pod tych gwiazd nieboskłonem

do niego był głos.

Wstał rankiem wziął syna swego jedynego

i drew naciosał pod ofiarę.

Przełożył z hebrajskiego Natan Gross

Ostatnio zmieniany w Wtorek, 28 Sierpień 2018 06:05
 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 Następna > Ostatnie >>

JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL